5 rzeczy, które powinniście wiedzieć o Cities Aviv

Był wokalistą punkowej kapeli, sampluje Depeche Mode i wprawia w zakłopotanie hip-hopowych purystów. Poznajcie Gavina Maysa alias Cities Aviv - trzeciego artystę cyklu Something Must Break.



1. Pochodzi z Memphis

Cities Aviv to sceniczny pseudonim Gavina Maysa. Artysta przyszedł na świat w 1989 roku w Memphis. Dorastanie w kolebce wielu nurtów muzycznych, kojarzonej także z Elvisem Presley'em, nie pozostało bez wpływu na twórczość artysty. W dokonaniach pod szyldem Cities Aviv nie istnieją żadne granice stylistyczne. Choć sam Mays dystansuje się wobec prób nadania Memphis szczególnej muzycznej aury: Myśląc o Memphis, myślę o mieście, w którym się urodziłem i dorastałem. Nie próbuję czerpać z tego, co robią tu inni i przetwarzać po swojemu.




2. Zaczynał karierę w hard core' punkowym zespole

Mays zaczynał przygodę ze sceną od mocnych rockowych dźwięków. Jako 18-latek stanął na czele założonego przez znajomych punkowego zespołu Copwatch. Grupa szybko się rozpadła, ale na YouTube można znaleźć zapis fragmentu jednego z koncertów.



3. Słucha (prawie) wszystkiego

Lubię wszystko od soulu do minimal wave - przyznał Mays w rozmowie z Pitchfork. Jego horyzonty muzyczne są rzeczywiście szerokie. Pytany o ulubionych wykonawców, wymienia zarówno klasyków soulu, jak i Joy Division, At The Drive-in, Deadsy czy My Bloody Valentine. Ten eklektyzm zyskuje odzwierciedlenie również w sferze dobieranych przez artystę sampli. I tak na pierwszej płycie Cities Aviv znalazły się cytaty m.in. z Depeche Mode i Steely Dan. Mays wystąpił również gościnnie na albumie indie-rockowej grupy Beach Fossils. Oczywiście, wśród jego ulubionych wykonawców znajdują się raperzy, tacy jak Big Pun.



4. Przykłada wielką wagę do linii wokalnej

... ale w inny sposób niż większość raperów. Natchnione teksty są w nagraniach Cities Aviv czasem zapchnięte na drugi plan. Jak tłumaczy Mays, to celowy zabieg. Powołuje się na słynną płytę "Loveless" My Bloody Valentine, gdzie warstwa wokalna stanowi część określonego brzmieniowego monolitu. Nawet, jeśli chwilami zanika pod ścianą dźwięku. Mays chce osiągnąć podobny efekt, wtapiając swoje melodeklamacje w tło.


5. Nie lubi szufladkowania.

Nagrania Cities Aviv cechuje różnorodność inspiracji, ale i surowa, przepełniona elektroniką produkcja. Krytycy próbowali już ją sklasyfikować jako tzw. cloud rap, wrzucając artystę do jednego worka z raperami pokroju ASAP Rocky czy Lil B. Pojawiły się także porówania do zespołów, które łaczą hip-hop z rockiem i muzyką eksperymentalną. Mays nie lubi tego typu porównań. Nienawidzę tego. Nienawidzę porównań do Death Grips. Sądzę, że to sprawka leniwych ludzi, którzy próbują wrzucić cokolwiek do kategorii, aby móc później trzymać to wszystko na swoim iPodzie lub playlistach.


Koncert Cities Aviv już 1 grudnia, o godz. 19.00, na scenie Małopolskiego Ogrodu Sztuki. Kup bilet!